Żywienie kota

Według nas funkcją właściwego odżywianie nie jest tylko dostarczanie wymaganych składników pokarmowych przekładających się na energię i podtrzymujących funkcje życiowe organizmu. Żywienie to również profilaktyka, terapia, długookresowe podtrzymanie prawidłowego rozwoju, kondycji fizycznej i psychicznej oraz zapewnienie długowieczności kotu.

Prawidłowe odżywianie kotów to temat rzeka… Co więcej bardzo trudno jest stwierdzić faktyczne efekty takiej lub innej diety. Nasze koty podlegają różnym wpływom i zmianom, a więc bardzo trudno jest wyizolować ten jeden czynnik, jakim jest pożywienie, ze względu na wpływ, jaki wywiera na ogólną kondycję kota. Z drugiej strony możemy się kierować pewnymi dobrze opracowanymi zasadami, wspartymi latami obserwacji i badań naukowych, z domieszką własnego zdrowego rozsądku.
 
Raz po raz pojawiają się nowinki, trendy czy też inne naukowe „rewelacje” odnośnie tego, jakie żywienie jest optymalne (niewiele różni się ta sytuacja od tej na rynku diet i mód żywieniowych u ludzi). My staramy się zaadoptować dość wyważony sposób podejścia do żywienia kotów. Korzystamy z osiągnięć naukowych, śledzimy trendy i informacje na temat żywienia, wnikliwie czytamy informacje na opakowaniach dostępnych karm i na tej podstawie staramy się komponować właściwą dietę.
 
Należy pamiętać, że każdy kot może różnić się w zakresie swoich potrzeb pokarmowych. Zróżnicowanie to zależy od wieku, wzrostu, stopnia rozwoju, ilości ruchu, ewentualnych chorób, ciąży lub karmienia. Każda porcja jedzenia powinna zawierać podstawowe składniki odżywcze, takie jak białka (w odpowiednim składzie aminokwasowym), węglowodany, tłuszcze, witaminy i sole mineralne. Koty są mięsożercami, które czerpią najwięcej energii z tłuszczy (40%), później białek (30%) i węglowodanów (30%)[1]. Przez niektóre jednak źródła ten podział jest odrzucany na rzecz większego udziału białek i tłuszczy (90%), przy minimalnym udziale węglowodanów (10%). Generalnie koty nie powinny być karmione pokarmem roślinnym (lub pokarmem z wysoką zawartością składników roślinnych). Organizm koci nie jest również zdolny do samodzielnego syntetyzowania kluczowych z punktu widzenia jego wzrostu i zdrowia składników, które musza być dostarczane z zewnątrz i to w odpowiednich proporcjach. Koty nie syntetyzują niektórych aminokwasów (szczególnie tych zawierających związki siarki) czy nienasyconych kwasów tłuszczowych (jak linolowy i linolenowy) do kwasu arachidowego. Koty nie produkują również niacyny - witaminy grupy B, rozpuszczalnych w wodzie, ani tauryny - jednego z niezbędnych aminokwasów. Dlatego muszą otrzymywać te i wiele innych składników w karmie. Z tym samych względów podawanie kotu przez dłuższy czas karm dla psów może doprowadzić do poważnych niedoborów żywieniowych, a nawet do śmierci. Kolejnym istotnym elementem jest utrzymywanie właściwego bilansu wapna i fosforu.
Tutaj znajduje się kalkulator, który przy decyzji o żywieniu kota przygotowanym w domu jedzeniem może stać się pomocną wskazówką (gotowe karmy wysokiej jakości zapewniają już taki bilans).
 
Budowa systemu trawiennego kota również predysponuje go do specyficznego, właściwego tylko dla tych zwierząt, sposobu odżywiania. Koty mają bardzo małą ilość kubków smakowych, przez co nie rozróżniają wielu smaków. Wszystkie ich zęby są ostre i przystosowywane do tylko wstępnego rozdrabniania pokarmu (właściwość drapieżników i mięsożerców), a brak enzymów trawiennych w ślinie wpływa na brak wstępnego trawienia. Żołądek kotów jest stale aktywny, dlatego kot powinien jadać często małe posiłki (nawet do 15-20 dziennie). Stąd też wzięła się zasada zawsze dostępnej miski z suchym pokarmem. Flora bakteryjna nie jest tak zróżnicowana jak u wszystkożerców, a PH żołądka znacznie niższe niż przykładowo u człowieka, co umożliwia trawienie kości oraz zabezpiecza przed ingerencją szkodliwych bakterii. Jelito cienkie jest z kolei krótkie, co znacznie utrudnia trawienie węglowodanów.
 
Jak widać wiele zmiennych wpływa na prawidłowy dobór składników żywieniowych. W praktyce niesłychanie trudno jest skomponować samemu pełnowartościowy posiłek, który w 100% odpowiadałby na zapotrzebowanie kota i który oprócz dostarczenia energii i podtrzymania funkcji życiowych, spełniałby założenia o profilaktyce i długotrwałym wspieraniu kociego „dobrostanu” – tego fizycznego i tego psychicznego. Z wyżej wymienionych powodów w naszej hodowli zdecydowaliśmy się na karmienie kotów wysokiej jakości karmą suchą oraz przygotowanym – od czasu do czasu – dla „smaku” mięsie.
 
Oczywiście karm suchych jest duży wybór na rynku i tutaj również zaczynają się problemy – jak wybrać karmę optymalną, dostosowaną do konkretnych potrzeb naszych kotów? Ja zaczynam od dokładnego studiowania zawartości składników odżywczych na opakowaniach. Z definicji wybieram tylko uznanych, markowych producentów i karmy z wyższej półki, tylko bowiem tacy producenci mają odpowiedni know-how i zasoby, aby móc zaoferować naprawdę bogatą, zbilansowaną karmę. Tzw karmy supermarketowe uznajemy za tzw. koci fastfood (o czym poniżej) i nigdy nie podajemy naszym kotom. Niestety kilku spraw nie wyczytamy na etykiecie – pozostaje nam zaufanie do informacji podawanych przez producentów, obserwacji naszych kotów oraz…do naszego własnego nosa. Karmy słabej jakości wydalają z siebie niesamowity odór, który wskazuje na „jakość” składników w nich zawartych. Nie ma to nic wspólnego z podniesieniem „smakowitości” karmy (z takimi argumentami serwowanymi przez takich producentów sama się zetknęłam).
 
W naszej hodowli stosujemy karmy holistyczne, które nazwę zawdzięczają pełnowartościowym składnikom, hodowanym i uprawianym organicznie, a nie odpadom zwierzęcym i soi, która ma oszukać kocie zapotrzebowanie na białko. Istotna jest dla nas zawartość sztucznych konserwantów (których nie powinno być wcale) oraz przeciwutleniaczy (najlepsze są naturalne tokoferole). Ważna jest oczywiście zawartość mięsa – karmy, które mają mięsa mniej (w mokrej masie) niż 70-80% odrzucamy od razu. Idea produktów holistycznych wywodzi się z rozwijającej się na świecie tzw. weterynarii holistycznej, której celem jest kompleksowa opieka nad zwierzęciem. A więc nie tylko dbałość o dobry stan jego zdrowia, ale także ograniczenie stresów, zapewnienie odpowiedniego środowiska życia, właściwych relacji z właścicielem, odpowiedniej higieny i oczywiście odpowiedniego, pełnowartościowego pożywienia. Karmy holistyczne zawierają nie tylko składniki o jakości oferowanej w żywności dla ludzi (co jest ewenementem w żywności dla zwierząt!), ale zawierają również szereg suplementów i naturalnych składników właściwie zbilansowanych, nie przetwarzanych sztucznie oraz zawierających składniki o najwyższej jakości odżywczej i prozdrowotnej. Takimi dodatkami są enzymy trawienne, probiotyki i prebiotyki, wodorosty, naturalne witaminy i mikroelementy, które nie tylko zabezpieczają przed wystąpieniem jakichkolwiek podklinicznych stanów niedoborowych ale i sprawiają, że karma holistyczna jest pokarmem o niezwykle wysokiej wartości biologicznej.
 
Producenci popularnych karm często „żonglują” procentowym udziałem poszczególnych elementów składu, mieszając procenty mierzone „na sucho”, z tymi „na mokro”. Pokazują czasem tylko zawartość elementów odżywczych (białko, tłuszcz), a nie składników (np. mięso, ryż). Oczywiście obie informacje są równie ważne! Wysoka zawartość białka w karmie może przykładowo wynikać z zawartości soi (składnika bezwartościowego dla kota), a nie mięsa. Poza tym wiele producentów używa różnych, podobno brzmiących nazw składników, które mogą wprowadzić w błąd. Możemy się spotkać z określeniami typu „mięso”, „mączka mięsna”, „mięsny posiłek”. Choć brzmią podobnie, kryje się za tymi nazwami kolosalna różnica – jedne oznaczają mięso, inne – zmielony odpady niedozwolone w żywieniu ludzi i kości - z mięsem nie mające nic wspólnego!
 
Co do karm w puszkach – koty zwykle bardzo je lubią. Proszę uważnie studiować zawartości mięsa w tych produktach (a nie tylko białka). Szczególnie „podejrzane” są wszelkiego rodzaju kawałki w sosie, paszteciki, ragout i tym podobne. Większość z nich ma zatrważająco niską zawartość mięsa, a zwykle równie niska zawartość białka składa się głównie z soi. Dodatkowo karmy mokre utrudniają utrzymanie właściwej higieny zębów.
 
Pułapką jest również częsty wybór karm dokonywany przez… kota. Bywa, że właściciele uzależniają wybór danej karmy (czy to mokrej, czy suchej) od preferencji swoich czworonogów. Zdarza się tak, że im gorsza karma, tym bardziej lubiana przez kota, ponieważ znajdują się w niej różne sztuczne dodatki smakowe. Konsekwencja w proponowaniu kotom jedynie dobrych karm pozwala nam uniknąć pułapki, w której inteligentne zwierzę zauważa, że jak nie tknie jedzenia przez określony okres czasu, od razu podsuwamy mu zamiennik – coś, co mu bardziej odpowiada… Przy takiej strategii każdy kot będzie jadł tyko to, co jemu odpowiada…
 
Kot powinien mieć przez cały czas dostęp do świeżej wody. Jeśli pochodzi ona z kranu powinna być odstana minimum 24 godziny. Najlepiej podawać jest wodę źródlaną (wody mineralne mają za duże stężenie minerałów, w szczególności trzeba monitorować zawartość fosforu, wapna i magnezu). Istotną sprawą jest też higiena kociej miski, naczynia te należy systematycznie myć i dokładnie spłukiwać.
 
Czego kotom nie wolno podawać:
– jakiegokolwiek jedzenia dla ludzi (nie wspominając już o potrawach przyprawionych, pieczonych, smażonych, wędzonych, peklowanych, konserw, garmażerki, wędlin)
– mleka i jego przetworów (dorosłe koty nie potrafią trawić kazeiny zawartej w mleku i jego przetworach, co w najlepszym razie może przynosić objawy w postaci biegunek i niestrawności, a w długim okresie przyczynia się do zaburzeń we wchłanianiu składników odżywczych, w tym niezbędnych witamin i minerałów)
– jedzenia dla psów (z przyczyn wynikających z naturalnych różnic w zapotrzebowaniu pokarmowym i fizjologii)
– słodyczy (w tym czekolady)
– wieprzowiny (absolutnie zakazana surowa - może być przyczyną śmiertelnej choroby zwanej chorobą Aujeszky’ego)
– surowych ryb (w ogóle ryby powinny być podawane tylko od czasu do czasu)
– surowego białka jaj
– wszelkich kaszy, w tym pszenicy (większość znanych mi kotów ma słabą tolerancję pszenicy, również tej znajdującej się w kocich gotowych karmach)
– niektórych warzyw, roślin, owoców (tutaj lista roślin trujących – włączając w to doniczkowe rośliny ozdobne)
– karm tzw supermarketowych (cechuje ich znikoma zawartość mięsa, a także niska jakość stosowanych składników, zwykle odpadów, białko w większości pochodzi ze składników roślinnych – np. soi, które są mało wartościowe dla kota i które mocno obciążają układ trawienny oraz nerki)
– wszelakiego rodzaju kociego fastfood’u – przekąsek, smakołyków, dropsów, kabanosów (proszę zwrócić uwagę na ich skład!! – koty naprawdę nie muszą sobie uprzyjemniać życia poprzez jedzenie wątpliwej jakości wypychaczy, co niestety jest przywarą większości z nas, ludzi)
 
 
Ostatnio, szczególnie w USA i Europie Zachodniej rozpowszechnia się dieta BARF oparta na zasadzie jak największego zbliżenia diety do warunków naturalnych. Otwartą kwestią pozostaje, czy nasze domowe koty, nawet wywodzące się z ras naturalnych jak maine coon’y, będą zdrowo i prawidłowo rozwijać się na takiej diecie. Według mnie inherentny niedobór żywności i cennych składników pokarmowych tak często występujący w naturze pozwalał zwierzętom, wyposażonym w dane adaptacje, przeżyć i przekazać swoje DNA, ale raczej nie służył długowieczności i zachowaniu optymalnej kondycji (że o kondycji wystawowej nie wspomnę ;-)) Niemniej jednak jest wielu zwolenników tego żywienia. Próbując zastosować tą dietę trzeba się zastanowić, czy karmienie kotów kurczaczkami 4-dniowymi w całości jest na miarę naszych sił…
 
O BARF można poczytać w sieci:
 
 
Powyższe zasady są wynikiem naszej aktualnej wiedzy na temat odżywiania kotów, pochodzącej z zebrania i konsolidacji informacji z różnych źródeł (przede wszystkim naukowych, ale także będących wynikiem wymiany doświadczeń z innymi hodowcami, często z o wiele dłuższym stażu niż nasz) oraz naszych subiektywnych obserwacji. Nie wątpimy jednak, że w miarę postępu wiedzy i doświadczeń będziemy je uzupełniać, poszerzać i modyfikować.